Krokodyl z Kraju Karoliny – Wikicytaty

Krokodyl z Kraju Karoliny

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Skocz do: nawigacji, wyszukiwania

Krokodyl z Kraju Karoliny – powieść Joanny Chmielewskiej.

  • A Alicja miała charakter apolityczny, można po­wiedzieć nie ograniczony czasem i przestrzenią, taki, co to nie zna granic ni kordonów... Istniało dla niej tylko jedno kryterium: ktoś był przyzwoitym czło­wiekiem albo nie. Poza tym mógł sobie być czym­kolwiek i reprezentować dowolne poglądy. Obojętne. Pewne rzeczy jednak i pewne zajęcia wykluczały w jej oczach przyzwoitość i takim zajęciem było między innymi szpiegostwo, niezależnie od skali. Jednakowo negatywnie odnosiła się do skarżypyty w przedszko­lu i do międzynarodowego asa wywiadu. Uznawała atak z bagnetami na czołgi, ale nie uznawała naj­bardziej nawet patriotycznej pracy, z którą się trzeba było ukrywać.
  • – A sklep na Chmielnej z faszerowanym bam­busem i żmiją w galarecie należy do syna małego łysego w kapeluszu, nieprawdaż?
    – Należy. Do syna małego łysego. W galarecie. O co chodzi, do diabła?
  • (...) a skoro mam hak, to niech na nim coś wisi. Co mi się będzie hak marnował.
  • Ale mów i nie łżyj chociaż przez pierwszych parę zdań!
  • Cóż mi wobec tego pozostaje? Tylko jedno: wszy­scy dokoła muszą wierzyć w to, że ja kompletnie nic nie wiem! No więc bardzo dobrze! Jestem niedorozwiniętą kretynką, tępym wołem, sklerotyczką, idiotką, nie wiem, czym tam jeszcze, nic sobie nie kojarzę, nic nie wiem i o niczym nie słyszałam. W ogóle nie rozumiem, co się do mnie mówi.
  • – Do kitu takie skarby – mruknęłam z niesma­kiem.
    – Ciekawa jestem, co z tym zrobicie po wy­łowieniu. Chyba komisyjnie utopicie z powrotem...
  • Miałam właśnie świeżo umyte włosy, zakręcone papiloty, na tych papilotach jakąś ścierkę, rozmazany i częściowo straty makijaż i doprawdy wybałuszanie na mnie oczu było całkowicie nieuzasadnione.
  • Możesz spokojnie zacy­tować całość z wyjątkiem ostatniego zdania.
    – Ostatniego zdania w ogóle nie było – powie­dział Michał stanowczo.
  • Nie, znalazł się na drugi dzień po południu. Miał cholernie głupi wypadek, wyjechał samochodem gdzieś za Małkinię i po drodze zaplątał się w buhaja.
  • Ruszali gębami, więc chyba rozmawiali. Na żucie gumy to nie wyglądało.
  • W latach znacznie późniejszych zanotowałam tra­giczną informację: „Zginął plan zagospodarowania terenu!”. Obok widniało beztroskie zdanie: „No to co mnie to obchodzi? Nie ja zgubiłam”.
  • Zauważyłam (...), że przez pełne trzy godziny można trzymać jedną rękę w tej samej pozycji, w ogóle jej nie zmieniając i zupełnie się tego nie odczuwa, pod warunkiem wszakże, że ta ręka spoczywa na kierownicy samochodu.




branze fotelik romer sejfy słownik synonimów proste drukowanie HPFundacja Avalon Mam Marzenie Dzieci Niczyje Pajacyk Krwinka saturn
Katalog
agregaty malarskie
Wiedza i niewiedza dla świadomych
kursy językowe za granicą