Romans wszech czasów – Wikicytaty

Romans wszech czasów

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Skocz do: nawigacji, wyszukiwania

Romans wszech czasów – powieść Joanny Chmielewskiej (dawniej poprawna była również pisownia „wszechczasów”, taki zapis jest w starych wydaniach książki).

  • Był gotów na wszystko. Gdybym postawiła warunek, że wymaluje w czerwone kwiatki cały Pałac Kultury od góry do dołu, zapewne bez namysłu popędziłby po stosowną farbę.
  • – Czego szukasz? – zapytał.
    – Pralni pierza! – odparłam bez namysłu.
    – Pralni czego..?!
    – Pierza. Takie białe, z ptaków.
    – A... Po diabła ci pralnia pierza?
    – Do prania. Pierze się pierze, jak jest brudne.
  • (...) spowodowałam rewolucję w stoisku ze stanikami, buntując klientki informacją, że tych rzeczy nie kupuje się na oko, bo nie na oku się je nosi (...).
  • W wieku siedemnastu lat poprzysięgłam sobie, że nigdy w życiu nie będę rozsądna, i przysięgi tej udawało mi się dotrzymać.
  • Wciąż jeszcze półprzytomna i nawet mi w głowie nie zaświtało, że mam własną twarz, bez maquillage'u á la Basieńka, wobec czego nie wolno mi się nikomu pokazywać. Ziewając okropnie, otworzyłam.
    Za drzwiami stał obcy człowiek wyglądający gburowato.
    – Są tu kury? – spytał niegrzecznym tonem.
    Szaleństwo zakotłowało się we mnie. Co za bydlę jakieś, budzi człowieka o wpół do szóstej rano, żeby pytać o kury!!!
    – Nie – warknęłam, usiłując zamknąć drzwi. Facet je przytrzymał.
    – A co? – spytał niecierpliwie.
    – Krokodyle – odparłam bez namysłu, bliska uduszenia go gołymi rękami.
    Antypatyczny gbur jakby się zawahał.
    – Angorskie? – spytał nieufnie.
    Tego było dla mnie doprawdy za wiele. O wpół do szóstej rano angorskie krokodyle.
    – Angorskie – przyświadczyłam z furią. – Wyją do księżyca.
    – Marchew jedzą?
    – Nie, nie jedzą. Trą na tarce!
  • Włożyłam bardzo starą, kompletnie zdefasonowaną garsonkę, która nie została dotychczas wyrzucona wyłącznie przez przeoczenie, stary, przedwojenny kapelusz mojej ciotki, przyozdobiony sztucznymi kwiatkami, oraz gumiaki.(...) taksówkarz, którego zatrzymałam (...), zażądał pieniędzy z góry. W pobliżu (...) znajduje się zakład dla nerwowo chorych, zapewne sądził, że stamtąd uciekłam.




szlabany technorattan poselskie branze grafik komputerowyNiechciane i Zapomniane Kidprotect Krwinka Akogo Rodzic Po Ludzku Rower Neko S Trek
power
malediwy wycieczki
biuro rachunkowe gdynia
drl - światła do jazdy dziennej